A mnie jest szkoda lata

Adam Cyra*

akt zgonu S. Dobrowolskiego

„A mnie jest szkoda lata ..."

Niedawno ukazał się na stronach portalu „W Kazimierzu Dolnym" mój tekst na temat „Największej egzekucji w KL Auschwitz", przeprowadzonej sześćdziesiąt siedem lat temu, 28 października 1942 r. pod "Ścianą Straceń" na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelano około 280 Polaków więzionych w KL Auschwitz. Była to największa egzekucja w historii tego obozu, która miała charakter odwetu na więźniach za sabotaż i akcje partyzanckie prowadzone na terenie Lubelszczyzny, a ofiarami jej byli głównie więźniowie przywiezieni z więzień w Lublinie oraz Radomiu w 1941 r. i 1942 r.
Już po opublikowaniu tego tekstu natrafiłem przypadkowo w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu na wspomnienia byłego więźnia Jana Stawarza, spisane przez Mieczysława Zająca, również więzionego kiedyś w KL Auschwitz.
„Stanisław Dobrowolski - relacjonuje Jan Stawarz - pochodził z Lublina lub województwa lubelskiego. Był to mężczyzna słusznego wzrostu, brunet, mocno zbudowany, miał ładne, zdrowe zęby. Człowiek o bardzo dobrym charakterze. Miał piękny, męski, tenorowy głos. Często śpiewał. Lubił śpiewać sentymentalne piosenki, których z przyjemnością słuchano. (...) Do jego żelaznego repertuaru należały przedwojenne przeboje m.in. „Taka miła jest moja dziewczyna", „Jesienne róże", „Ta ostatnia niedziela" i „Niebieskie oczy". Bardzo często śpiewał także sugestywną pieśń obozową „Druty, druty, bezlitosne druty". Jakże wdzięczni byli koledzy za ten śpiew. Jankowi Stawarzowi szczególnie utkwił w pamięci ostatni występ Dobrowolskiego w nocy z 27 na 28 października 1942 r. Śpiewał on wtedy długo w tę noc. Śpiewał tak, jakby w sentymentalne słowa przebojów chciał przelać swe wszystkie uczucia, swą całą duszę. Szczególnie dało się to odczuć w piosence „Jaka miła jest moja dziewczyna" (...). Słuchacze z tej sztuby w bloku nr 25 A długo nie mogli zasnąć tej nocy. A potem w trakcie porannego apelu pisarz blokowy wyczytał kilkanaście numerów, miedzy innymi numer Dobrowolskiego i polecił, aby wyczytani pozostali na placu. Wszyscy wiedzieli dobrze, że w warunkach lagrowych nie wróżyło to nic dobrego. Janek Stawarz stojący obok Dobrowolskiego, usłyszał z jego ust dwa słowa - „na pewno rozwałka". W oczach śpiewaka ukazały się łzy. (...) Wyczytanych zaprowadzono na blok nr 11".
Kiedy zapoznałem się z tym fragmentem wspomnień Jana Stawarza, przypomniałem sobie rozmowę, nagraną na taśmę magnetofonową, którą w październiku 1998 r. przeprowadziłem z byłym więźniem KL Auschwitz, Mieczysławem Zawadzkim, mieszkającym w Warszawie.
Dzisiaj już nieżyjący Mieczysław Zawadzki, opowiadał mi wtedy: „Podczas apelu porannego w dniu 28 października 1942 r. stałem jak zwykle na lewym skrzydle. Skazanym na rozstrzelanie, których numery wyczytano pod koniec jego trwania, polecono wystąpić z szeregów i przejść na lewą stronę. Stanisław Dobrowolski (nr 16061 - dop. A.C.), przechodząc koło mnie wręczył mi swój zegarek ze słowami: „Jeżeli przeżyjesz, to oddaj go moim rodzicom i powiedz jak zginąłem".
Mieczysław Zawadzki relacjonował dalej: „W południe wszyscy już byli rozstrzelani. Ich ciała odwożone były do krematorium na wozie, który ciągnęli więźniowie, sanitariusze ze szpitala obozowego. Ostatnią drogę rozstrzelanych znaczyła struga krwi. W pewnym momencie, patrząc z okna na piętrze w bloku 25 A, zauważyłem jak spod koca przykrywającego na wozie ciała zamordowanych wychyliła się ręka, a potem głowa Staszka Dobrowolskiego. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć jego pokrwawionej twarzy. Za każdym razem, kiedy przypadkowo słyszę melodię piosenki „A mnie jest szkoda lata ...", którą tak często śpiewał w obozie Staszek, przypomina mi się jego postać. Po wojnie starałem się odnaleźć rodziców Staszka Dobrowolskiego, których bezskutecznie poszukiwałem w okolicach Zamościa. Zegarek otrzymany od niego służy mi do dzisiaj".
W archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu jest zachowany obozowy akt zgonu Stanisława Dobrowolskiego, z którego wynika, że urodził się on 16 marca 1919 r. w Kolonii Nowy Krępiec koło Lublina i tam mieszkał. Jego ojcem był Julian Dobrowolski, natomiast matką Stefania, z domu Nagnajewicz, obydwoje zamieszkali także w Kolonii Nowy Krępiec (po wojnie gmina Mełgiew, powiat Świdnik - dop. AC). We wspomnianym akcie zgonu jest fałszywie podana data śmierci ich syna - 29 października 1942 r. oraz fikcyjna przyczyna śmierci z powodu choroby serca.
Adam Cyra
Oświęcim
*
dr Adam Cyra, urodził się w 1949 r. w Krakowie. W 1972 r. ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie podjął pracę w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, gdzie obecnie pracuje jako starszy kustosz. W 1996 r. obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach,  pt. "Rotmistrz Witold Pilecki (1901-1948). Życie i działalność na tle epoki". Jest autorem czterech książek i ponad stu artykułów poświęconych historii KL Auschwitz.

 

 

Wyszukiwarka

Aktualności

2012-05-19
Od 19 maja w Kolegium Sztuk Pięknych przy ul. Nadwiślańskiej eksponowane są prace, które wpłynęły na konkurs na koncepcję architektoniczną obiektu Gminnego Zespołu Szkół. Projekty można oglądać do 26 maja codziennie (z wyłączeniem 21 maja) w g. 10.00-18.00. Dyskusja pokonkursowa odbędzie się 26 maja w KSP o g. 12.00.
2012-05-19
19 maja 2012 r. o g. 20.00 na rynku odbędzie się wieczór filmowy połączony z akcją charytatywną na rzecz odbudowy szkoły. Wystąpi Poznańska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Macieja Sztora, w programie koncert muzyki Jana A. P. Kaczmarka oraz utwory z repertuaru światowej muzyki filmowej.
2012-05-17

 

Strona 1 z 114  > >>