Bikiniarze

Przepięknie kolorowy film o siermiężnej rzeczywistości lat 50-tych w ZSRR - lat szarych z czerwoną ogromną dominantą. A tu - rzeczywistość wymarzona, miodowo - turkusowa, choć też z odrobiną czerwieni. Naprawdę mam na myśli gamę barw, w obszarze której rozgrywał się dynamiczny, wartki film, przypominający kolaż z kawałeczków starych komiksów.
Fabuła prosta: idealista zakochujący się w idei, zaraz potem zakochuje się w blondynce. Idea zmienia jedynie kolor, bo Mels - będąc działaczem komunistycznej młodzieżówki - nadal pozostaje prostolinijny i wierny szlachetności, zrzucając mundurek ze znaczkiem, a wkładając marynarkę w żółtą kratę na roztańczony grzbiet.
Najogólniej rzecz biorąc to film o marzeniach młodości, silniejszych niż prawda realiów i silniejszych niż ustrój, a przy tym ponadczasowych i ponadimiennych. Bardzo ładny. Rozmach, dbałość o szczegóły, wrażliwość koloru i plastyki w ogóle - czyli zachowana cała piękność, którą tak kochałam zawsze w tzw. „ruskich bajkach filmowych". Przepiękna „ruska bajka".
bg

O filmie tym przeczytałam na portalu recenzenci.pl:

Буги-вуги
Piotr Guszkowski
Do czego zdolny jest prostolinijny chłopak, gdy zakocha się w blond piękności? Chcąc zdobyć serce uwodzicielskiej Polly, nieśmiały Mels zamienia szary mundur komsomolca na kraciastą marynarkę, pstrokaty krawat i buty „na słoninie". Wkracza w tętniący życiem świat jazzu, alkoholu i... seksu. Dołącza do bikiniarzy, zakały radzieckiego społeczeństwa. Ich lekceważące podejście do wszelkich zasad, beztroska oraz uwielbienie Zachodu są w 1955 roku nie do przyjęcia. Przed nienawistnymi spojrzeniami i nalotami komunistycznej młodzieżówki wyzwoleni Rosjanie ukrywają się na moskiewskim Broadwayu.
Walerij Todorowski porzuca pełne zadumy podejście do historii Związku Radzieckiego, udowadniając, że o ponurych czasach można opowiadać z przekorą - w sposób zaskakująco lekki, błyskotliwy oraz dowcipny. W brawurowo zrealizowanych „Bikiniarzach" poznajemy absurdalne i pogodne oblicze komunizmu. Z powodzeniem połączono tu elementy hollywoodzkiego musicalu z czymś, co zwykło się nazywać słowiańską duszą. Klasyczna historia miłosna o chłopaku i dziewczynie reprezentujących odmienne środowiska nabiera rumieńców w pomysłowo zainscenizowanych i znakomicie zmontowanych układach tanecznych oraz elektryzujących piosenkach. Dynamicznie skomponowane kadry ukazują radosne twarze młodych ludzi pochłoniętych zabawą, zapominających o codziennych problemach. Nocne eskapady bikiniarzy przypominają znany obraz Pieta Mondriana. Tytuł kompozycji - „Boogie-woogie na Broadwayu" - w kontekście filmu Todorowskiego wydaje się szczególnie wymowny. Na burym tle pulsują kolorowe prostokąty. Są jak barwny korowód bikiniarzy, pełnych młodzieńczej witalności i swobody, z wdziękiem swingujących po parkiecie. Ekscentrycznie ubrani, stanowią żywe akcenty pośród jednorodnego krajobrazu szarych moskiewskich ulic. Zwariowane chwile wypełnia im bajeczny rytm muzyki i tańca.
Bikiniarze próbują stylem bycia naśladować Zachód. Udaje im się to na płaszczyźnie muzyczno-tanecznej. Słuchają amerykańskich mistrzów jazzu, chociaż niełatwo zdobyć zagraniczne płyty (w trudnych czasach pomysłowa młodzież radzi sobie jak może, nagrywając utwory na... zdjęcia rentgenowskie). Co więcej, sami próbują grać - stąd w filmie tak często pobrzmiewają dźwięki zakazanego saksofonu, a co wieczór buntownicy oddają się tanecznym szaleństwom. Naśladowanie kultury amerykańskiej przybiera bardziej osobliwy wyraz w charakterystycznej fryzurze oraz sposobie ubierania się: szerokiej marynarce, wąskich spodniach, butach na grubej, gumowej podeszwie, jaskrawych skarpetkach i kolorowym krawacie. Bikiniarze myślą, że noszą się tak samo, jak ich rówieśnicy ze Stanów Zjednoczonych, chociaż tak naprawdę nie mają pojęcia o modzie panującej za oceanem. Próbują się po prostu wyróżnić z szarego tłumu, podkreślając wyglądem niezależność myślenia i bunt wobec ograniczeń komunistycznej rzeczywistości. W opozycji do powszechnej nijakości tworzą własny, oryginalny styl.
Zabawny aspekt fascynacji zachodnią kulturą stanowi zastępowanie przez bikiniarzy rosyjskich imion ich anglojęzycznymi „odpowiednikami". Studiujący medycynę Borys, który uczy komsomolca rozluźniać się w tanecznym pląsie, jest Bobem. Przystojny syn dygnitarza, swoisty herszt grupy, przedstawia się jako Fred, a ukochana Melsa to Polly. Głównemu bohaterowi ubywa z imienia ostatnia litera. W kręgu bikiniarzy zostaje więc Melem. Na komsomolskim zebraniu zgani go za metamorfozę śliczna acz zimna koleżanka-komisarz. Imię Mels to akronim nazwisk ojców narodu (Marks, Engels, Lenin, Stalin), a pozbawienie go „s" należałoby uznać za niewybaczalny akt reakcjonizmu. Dopiero wówczas zaskakująco naiwny do tej pory bohater zrozumie, że nie może „stać w rozkroku" pomiędzy sprzecznymi wartościami: musi wybrać środowisko bikiniarzy lub przynależność do organizacji. Decyzja okaże się prosta.
Udane występy młodych, utalentowanych aktorów oraz reżyserskie wyczucie Todorowskiego sprawiły, że beztroską atmosferą „Bikiniarze" podbili serca widzów i krytyków w Rosji. Filmowemu przesłaniu zabrakło może oryginalności, ale poprzez prostą opowiastkę o miłości, dojrzewaniu, marzeniach oraz odkrywaniu własnej tożsamości udało się przekazać kilka uniwersalnych prawd. Produkcja pokazywana na otwarcie trzeciej edycji Festiwalu Filmów Rosyjskich powinna spodobać się również publiczności w naszym kraju. Todorowski z fantazją wykorzystuje bowiem dokonania hollywoodzkiego musicalu, opowiadając jednak historię znacznie bliższą polskim realiom niż choćby perypetie bohaterów „West Side Story".
[w]:http://www.recenzenci.pl/recenzja/145/
fot.: stilyagifilm.ru

 

Wyszukiwarka

Aktualności

2012-05-19
Od 19 maja w Kolegium Sztuk Pięknych przy ul. Nadwiślańskiej eksponowane są prace, które wpłynęły na konkurs na koncepcję architektoniczną obiektu Gminnego Zespołu Szkół. Projekty można oglądać do 26 maja codziennie (z wyłączeniem 21 maja) w g. 10.00-18.00. Dyskusja pokonkursowa odbędzie się 26 maja w KSP o g. 12.00.
2012-05-19
19 maja 2012 r. o g. 20.00 na rynku odbędzie się wieczór filmowy połączony z akcją charytatywną na rzecz odbudowy szkoły. Wystąpi Poznańska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Macieja Sztora, w programie koncert muzyki Jana A. P. Kaczmarka oraz utwory z repertuaru światowej muzyki filmowej.
2012-05-17

 

Strona 1 z 114  > >>