Kazimierz Daczka

Nie był aniołem cierpliwości, o nie!
Ale w jakiś sposób był charyzmatyczny.
Zdarzało się - chciałabym powiedzieć „wyrwało mu się", ale jemu się „nie wyrywało" - on po prostu się wściekał i wrzeszczał "psiakrew" i „cholera", czasem ktoś oberwał. Teraz, z perspektywy myślę, że chyba nawet słusznie, bo kiedy A. włożyła głowę między ścianę a rurę od kaloryfera, pan Daczka stanął przed wyborem: pozbawić A. głowy, czy szkołę ogrzewania? Nie szło ani tak, ani tak: ni tę głowę wepchnąć, ni wyciągnąć. Pchał i ciągnął i wyglądało na to, że się A. zaklinowała na stałe we wnęce w sali muzycznej. Nie pamiętam, jak ją wyjął, ale jednak wyjął. Pan od muzyki najadł się wtedy strachu, to było widać, a my chowaliśmy się pod ławkami, żeby nie odkrył, że nie jednoczymy się ani w bólu z A., ani w przerażeniu - z nim. Płakaliśmy ze śmiechu, chociaż kiedy ją już wydłubał i nerwy mu puściły - skrobnął A. po krzyżu. Trochę nam wtedy te łzy obeschły i siedzieliśmy pod ławkami z innego powodu, udając przezroczystych...
Ale kiedy Pan zaczynał opowiadać o muzyce - przenosiliśmy się w inny świat. A kiedy zaczynał grać - już w ogóle wszystko było inaczej. Zapamiętywał się w tym graniu, miedzy kolejnymi frazami rzucał: „to gnomy! A ci się teraz skradają...idą do Króla Gór."Suita Griega "Peer Gynt" do dziś kojarzy mi się z Panem Daczką. I "Obrazki z wystawy" też. Kiedy muzyką prowadził nas do "Starego zamku", wszyscy się trochę baliśmy. Był bardzo przekonujący, naprawdę wyglądało to tak, jakby w tej muzyce tonął i nam się ten nastrój udzielał. A zdawało by się - tylko pianino, na pianinie spodeczek z popiołem i niedopałkami, zwykła taka podstawka pod szklankę. Zdarzało się że grał i grał, jakby zapominał o nas, o ławkach, o tablicy; patrzył w okno, ćmił papierosa (dzisiejsze kryteria pedagogiczne tego nie dopuszczają), ale my tego papierosa nie widzieliśmy. My na muzyce słuchaliśmy i słuchaliśmy.Uwielbialiśmy, kiedy na stole stawiał krzesło z oparciem zrobionym z drewnianych szczebli, brał patyk i grał? wystukiwał? improwizowane utwory. Były lekcje, na których nie grał i wtedy zamiast słuchania, uczyliśmy się piosenek. Nie za mądrych - o jakichś Murzynkach i o starym kanionie, który właśnie dopiero co zasnął, a mgła nad nim się snuje jak dym. Utwory, jakieś nie najwyższych lotów, ale jak zaczynaliśmy śpiewać, to Pan cudował z aranżacją, robił z tego dwugłosy i kanony gonione i w końcu wychodziło to nawet nieźle, a nam się nie nudziło. Wciągał nas po prostu, a sam się tym bawił, jego to bawiło. Ale trzeba oddać sprawiedliwość, że obok tych głupstewek, nauczył nas niemal całego kanonu pieśni patriotycznych. Z podziałem na role: chłopcy partie męskie, dziewczynki - żeńskie, niby takie grube i cienkie głosy. Wielu z nas pamięta je do dziś, w całości: parę zwrotek + refren. Musieliśmy sobie, widać, często je utrwalać.
Po lekcjach malował kwiaty i pejzaże, muzykę zamieniał na sztukę, chociaż pewnie jedno było drugim; przy okazji komponował własne piosenki. Do dziś śpiewa się hymn szkolny jego autorstwa.
Był inny niż reszta nauczycieli. Nosił jasne dżinsy, dżinsowe koszule i fular. Już same te dżinsy były niezwykłe, tym bardziej na nauczycielu. Miał siwe włosy zaczesane na bok i oczy w kolorze dżinsowych koszul, mocno błękitne.
Z punktu widzenia poprawności pedagogicznej był niepoprawny z jednego jeszcze powodu: zdecydowanie faworyzował muzykalnych. Słuszne to było, i w perspektywie czasu, nam, uczniom się opłacało: grupa „faworyzowanych" poszła w dorosłość albo wiążąc się z muzyką, albo żyjąc z dużą na muzykę wrażliwością, z koniecznością obcowania z nią. Pozostawił nam bezinteresownie poważny spadek na zawsze: muzykę. Kto umie słuchać - wie, jaka jest wartość tego spadku, wie, o ile jest bogatszy. Dla „nie faworyzowanych" Pan Daczka był jednym z nauczycieli, prawdopodobnie - z ich punktu widzenia - wyróżniającym się tylko dżinsami i fularem.
bg

p.s. Dziękujemy za pomoc w znalezieniu zdjęć obecnej Pani od muzyki - Monice Kubiś - Arbuz, uczennicy Pana Daczki.
_______________________________________
Wspomnienia nadesłane przez Czytelników.
_________________________________________
Pani A.G.
W czasie, kiedy Pan Daczka wynajmował mieszkanie u P. T., mój kilkuletni synek lubił do niego zaglądać, z "sąsiedzką wizytą". Pan Kazio zawsze wtedy śpiewał chłopcu jego ulubioną pioseneczkę. Pamietam niestety tylko 3 pierwsze zwrotki, ale było ich znacznie więcej:
"Si-, si-, si - korecka,
ładny ptosek
mówił Matyjosek!
#
Sro-, sro-, sro-cka
ładny ptosek,
mówił Matyjosek!
#
Scy-, scy-, scy - giełecek,
ładny ptosek,
mowił Matyjosek!"
#
Proszę sobie wyobrazić to dziecięce rozbawienie, gdy padały "kojarzace się" słowa... ja pamiętam śmiech mojego synka do dziś.
*
Pan J.K.
Kazio Daczka zaczął uczyć w Kazimierzu we wrzesniu 1964 r. Od razu założył orkiestrę akordeonową, w skład której wchodziły też gitary i fortepian. On sam rozpisywał partie dla poszvzególnych instrumentów, aranżował. (Nawiasem mówiąc, dziś, mając zawodowo do czynienia z muzyką twierdzę, że przed Daczką były wielkie możliwości, mógł zrobić prawdziwą karierę. Na pewno o tym wiedział, a mimo wszystko wybrał nas. Wolał uczyć dzieci.)
W czasie prób orkiestry do szału doprowadzało go, gdy ktoś nie grał z nut. Pamietam taka scenę: Kazio wrzeszczy rozwscieczony: "Stop!!! J. [tu moje imię]! cholera jasna, jaki mi będziesz grał z kapelusza - na zbity pysk wyrzucę!!!"
Po tych ostrych słowach zagapił się w okno, zapalił papierosa i w tym momencie w ręku zapalila mu się cała paczka zapałek, prawie eksplozja. A on zaciągnął sie papierosem, otworzył okno, uśmiechnął się i powiedział jakby nigdy nic: "to teraz zrobimy sobie maleńką przerwę..."

Wyszukiwarka

Aktualności

2012-05-19
Od 19 maja w Kolegium Sztuk Pięknych przy ul. Nadwiślańskiej eksponowane są prace, które wpłynęły na konkurs na koncepcję architektoniczną obiektu Gminnego Zespołu Szkół. Projekty można oglądać do 26 maja codziennie (z wyłączeniem 21 maja) w g. 10.00-18.00. Dyskusja pokonkursowa odbędzie się 26 maja w KSP o g. 12.00.
2012-05-19
19 maja 2012 r. o g. 20.00 na rynku odbędzie się wieczór filmowy połączony z akcją charytatywną na rzecz odbudowy szkoły. Wystąpi Poznańska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Macieja Sztora, w programie koncert muzyki Jana A. P. Kaczmarka oraz utwory z repertuaru światowej muzyki filmowej.
2012-05-17

 

Strona 1 z 114  > >>