Mgła

Dziś miasteczko „skurczyło" się do kilku najbliższych konturów. Rozmywa się w swoich kształtach, gubi całą precyzję i głębię obrazu, cały misterny rysunek detali widziany za dnia.
Mleczny kożuszek zawisa w ciszy nad domami i dachami, jakby natura na moment wstrzymała swój oddech.
Czekam cierpliwie, bo może za chwilę wyłoni się majacząca nieokreśloną sylwetką bryła fary...
Przez ten mglisty i nasycony wilgocią dotyk mam złudzenie jakiegoś ruchu - skarp, dachów, okien i balkonów. Pojawiają się raz po raz, a potem znów znikają, spowite w białe obłoczki.
Wreszcie mgła ustępuje... Po kolei uwalnia ze swojej władzy sceny jak w odsłonach teatralnych - zarys rynku, kamienice prawej pierzei, których szczyty gubią się jeszcze w szarym owalu. Dopiero po chwili wyłaniają się czerwone dachy i jasne bryły kazimierskich opok...
Ulica Zamkowa niepełnym skrętem biegnie ku górze. Jeszcze jej dobrze nie widzę, jeszcze nie ogarniam wszystkich jej znajomych elementów.
Wilgoć siada na brukach coraz intensywniej. Jak w porządku alfabetycznym wyłaniają się kolejne plany. To wszystko trwa zaledwie 15 minut...
Jest wreszcie pierwszy promień słońca - ten blask, którego nie umiem zapomnieć, jakbym była w samym centrum miasteczka należącego do konstelacji miejsc wyśnionych.
Mam nawet egoistyczne wrażenie, że ten spektakl jest tylko dla jednego widza. Wyłącznie dla mnie.
Tekst: Urszula GronowskaMleczny kożuszek zawisa w ciszy nad domami i dachami, jakby natura na moment wstrzymała swój oddech.
Czekam cierpliwie, bo może za chwilę wyłoni się majacząca nieokreśloną sylwetką bryła fary...
Przez ten mglisty i nasycony wilgocią dotyk mam złudzenie jakiegoś ruchu - skarp, dachów, okien i balkonów. Pojawiają się raz po raz, a potem znów znikają, spowite w białe obłoczki.
Wreszcie mgła ustępuje... Po kolei uwalnia ze swojej władzy sceny jak w odsłonach teatralnych - zarys rynku, kamienice prawej pierzei, których szczyty gubią się jeszcze w szarym owalu. Dopiero po chwili wyłaniają się czerwone dachy i jasne bryły kazimierskich opok...
Ulica Zamkowa niepełnym skrętem biegnie ku górze. Jeszcze jej dobrze nie widzę, jeszcze nie ogarniam wszystkich jej znajomych elementów.
Wilgoć siada na brukach coraz intensywniej. Jak w porządku alfabetycznym wyłaniają się kolejne plany. To wszystko trwa zaledwie 15 minut...
Jest wreszcie pierwszy promień słońca - ten blask, którego nie umiem zapomnieć, jakbym była w samym centrum miasteczka należącego do konstelacji miejsc wyśnionych.
Mam nawet egoistyczne wrażenie, że ten spektakl jest tylko dla jednego widza. Wyłącznie dla mnie.
Zdjęcia: Jacek Zaim
Wyszukiwarka
Aktualności
2011-12-19
Przedstawiamy plan lektur, które omawiane bedą podczas spotkań literackich w Domu Kuncewiczów.
2011-12-12
Odczyt prof. dra hab. Włodzimierza Boleckiego z Instytutu Badań literackich PAN pt. "Czesław Miłosz - Józef Mackiewicz. Paralela"
zakończy Rok Miłosza w kazimierskim muzeum literackim.
12 grudnia 2011 r. o godz. 12.

