Nawałnica

Nawałnica, która we środę po południu przeszła przez Kazimierz trwała zaledwie paręnaście minut, lecz i to wystarczyło, by na kilka godzin sparaliżować miasteczko. Ściana deszczu, grad jak groch, za oknem szaro, nie widać nic, za to słychać jak mokra wichura tnie szyby. Siła wiatru ogromna. Zerwana została większość elektrycznych linii napowietrznych, komunikacja utrudniona, bo w poprzek ulic leżą zwalone drzewa. Wiatr zerwał kawał dachu z budynku obok kościoła farnego, rynkiem płynie woda, pod studnią leżą gałęzie. Najgorzej jest w Czerniawach - tam przewróciło się lub złamało kilka słupów energetycznych i latarnia, brzoza na kierkucie wyrwana z korzeniami. Na Nadwiślanskiej w poprzek ulicy drzewo i druty energetyczne na chodniku, opodal przystanku PKS - drzewo w poprzek jezdni. Karetka wioząca na sygnale dwie dziewczyny, które doznały szoku spędzając burzę na wiślanej łasze, jedzie okrężną drogą.
We wszystkich newralgicznych punktach błyskawicznie pojawili się nasi nieocenieni strażacy i ekipy energetyków. W strugach ulewy cięli zwalone pnie, usuwali przeszkody, reperowali szkody. Na dachu domu przy farze pracowano pół nocy w świetle reflektora podłączonego do akumulatora.
Po północy na rynku zapaliło się światło. Rano wszystkie drogi były przejezdne, w większości domów, choć nie wszędzie, był prąd.
Pozostał lęk przed następną burzą...


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.

Wyszukiwarka

Aktualności

2011-12-19
Przedstawiamy plan lektur, które omawiane bedą podczas spotkań literackich w Domu Kuncewiczów.
2011-12-12
Odczyt prof. dra hab. Włodzimierza Boleckiego z Instytutu Badań literackich PAN pt. "Czesław Miłosz - Józef Mackiewicz. Paralela"
zakończy Rok Miłosza w kazimierskim muzeum literackim.
12 grudnia 2011 r. o godz. 12.

 

Strona 1 z 113  > >>