Szalom Asz "Miasteczko"

Niedziela Literacka
wyd: Towarzystwo Przyjacół Miasta Janowca,
Obcowanie z jakimkolwiek tematem, który styka się lub wprost dotyczy wątków żydowskich, niesie z sobą dwa niebezpieczeństwa: po pierwsze ryzyko ześlizgnięcia się w koleiny tematów podyktowanych istnieniem stereotypu. W tym miejscu, będącym w kulturze czymś równie oczywistym i naturalnym jak to, że woda w rzece płynie, zaczyna się popłoch: co powiedzieć? Bo przecież poprawność polityczna i ogłada towarzyska nakazują mówić tylko dobrze. A to niby z jakiego powodu? Żydzi - jak wszyscy inni - mają skłonność do dobra i zła, prawdy i kłamstwa, są im przypisane wszelkie uczucia i cechy przypisane człowiekowi w ogóle. Uznanie, że jest inaczej, samo w sobie jest uznaniem ich „inności" i potwierdza istnienie stereotypu. Z drugiej strony nieprawdą jest, jakoby byliby oni zupełnie identyczni jak narody, pośród których przyszło im żyć. Zachowując swoją odmienność religijną, kulturową, społeczną - przetrwali wszak w tej swojej inności. Dzięki inności.
Po drugie - istnieje ryzyko popadnięcia w sentymentalną fikcję, że to niby w miasteczku żydowskim, gwarnym i cichym, czystym i brudnym jednocześnie, jakiś skrzypek w pozie nieustającej nostalgii ciągle grał na dachu. A to nie wydaje się zbyt prawdopodobne.
Nie uniknęliśmy i my tych pułapek: poprzez dyskusję o literaturze przewijały się wątki o „Żydach w ogóle". Mimo to udało się dojść do konkluzji na temat samej książki Szaloma Asza, która - jak słusznie zauważyła P. Ewa - jest swoistą baśnią. Rzeczywiście, jest w niej coś mitycznego, baśniowego, zawieszonego w czasie. Przez to, że narracja przebiega w czasie teraźniejszym, czytając, odnosi się wrażenie, że jest się w tamtym (tym?) świecie, oderwanym od historii, bo dzieje się właśnie teraz, tutaj. Ziarna mitów, archetypów, prawd uniwersalnych i prozaicznych, zmielone przez Asza sprawiły, że z mąki tej powstał chleb niezwykły, bo nie czerstwiejący. Smaczny, pachnący, sycący. I jeśli trzymać się tej metafory, to książka jest w równym stopniu o „chlebie powszednim" - jest więc zapisem konkretnych mikrowydarzeń, ale w tym samym stopniu mówi też i o „chlebie żywym", a więc o bytach i zjawiskach transcendentnych, wiecznych, religijnych. (Przyznaję, że porównanie - zważywszy na religię judaistyczną - nie najszczęśliwsze, ale mam nadzieję, że czytelne).
To piękna powieść, przywołująca skojarzenie z obrazami Marca Chagalla: prawdziwe i nieprawdziwe, wesołe i smutne, zawieszone gdzieś miedzy niebem a ziemią, w wiecznej chwili. W „Miasteczku" nie wieją wichry, nie przelewają się wartko fale wód, w „Miasteczku" woda po prostu płynie, a wiatr, to naturalny ruch życiodajnego powietrza.
Podczas spotkania wyniknęła rzecz, która ogromnie nas zaskoczyła: oto wydanie z 1909 roku, w anonimowym tłumaczeniu, różni się w niektórych fragmentach nie tylko formą, ale i samym sensem od ostatniego wydania, opracowanego przez prof. Monikę Adamczyk - Garbowską. Sensy niektórych zdań różnią się między sobą tak bardzo, a rzecz jest na tyle intrygująca, że postaramy się wyjaśnić rozbieżności u źródeł, tj. zapytamy Panią Profesor. Jeśli się tylko czegoś dowiemy - zaraz się wiedzą swoją podzielimy. Zatem - cdn.
bg

Wyszukiwarka

Aktualności

2012-05-19
Od 19 maja w Kolegium Sztuk Pięknych przy ul. Nadwiślańskiej eksponowane są prace, które wpłynęły na konkurs na koncepcję architektoniczną obiektu Gminnego Zespołu Szkół. Projekty można oglądać do 26 maja codziennie (z wyłączeniem 21 maja) w g. 10.00-18.00. Dyskusja pokonkursowa odbędzie się 26 maja w KSP o g. 12.00.
2012-05-19
19 maja 2012 r. o g. 20.00 na rynku odbędzie się wieczór filmowy połączony z akcją charytatywną na rzecz odbudowy szkoły. Wystąpi Poznańska Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Macieja Sztora, w programie koncert muzyki Jana A. P. Kaczmarka oraz utwory z repertuaru światowej muzyki filmowej.
2012-05-17

 

Strona 1 z 114  > >>