Hotel „Kasyno”
Przed wojną nad Wisłą był hotel, nazywał się „Kasyno”. Ale czy tam się odbywały jakieś gry? Nie wiem. Może. Bogaci mają różne rozrywki.
Przed wojną nad Wisłą był hotel, nazywał się „Kasyno”. Ale czy tam się odbywały jakieś gry? Nie wiem. Może. Bogaci mają różne rozrywki.
Mleko było już od szóstej rano, w bańkach blaszanych, to znaczy w konwiach, i śmietana, w takich samych. Na aluminiowych haczykach wisiały naczynia, którymi się nalewało śmietanę do butelek. Panie sprzedawczynie miały lejek i lały. Zawsze wszystko świeże: ser na wagę, żółty, biały, masło pachnące mlekiem, prawdziwe…
„Uboga ta obecnie osada, położona nad Wisłą w cudnej, malowniczej okolicy, dziś jeszcze pomimo swego opuszczenia jest dla malarzy skarbcem pięknych widoków i wzorów dawnego budownictwa.”
„W powiecie nowoaleksandryjskim, w uroczej dolinie, ciągnącej się przez Celejów aż do Wisły, leży wieś Bohotnica Mała, a wśród niej, na szczycie góry, lasami porosłej, widnieją zwaliska starożytnego zamku, który, według podania, założył w XIV wieku słynny z rozbojów Maciej Borkowicz, wojewoda poznański.”
„Dnia 3 września Kazimierz, jak również nasz Związek miały zaszczyt powitać Prezydenta St. Wojciechowskiego, przedstawiciela całej naszej Rzeczypospolitej. Przyjazd był naznaczony na godzinę trzecią pp. Już o pierwszej straże ogniowe utworzyły szpaler na ul. Puławskiej, którą miał przyjechać p. Prezydent.”
„Kiedy teraz przyjechałem do Kazimierza i miałem przed sobą zrujnowane miasteczko, zrujnowany rynek i zrujnowane uliczki, musiałem się upewnić, czy nie zabłądziłem w inne miejsce.”
Polski malarz i rysownik żydowskiego pochodzenia. Rokrocznie przyjeżdżał do Kazimierza, gdzie powstało wiele cennych prac o dużej wartości nie tylko artystycznej, ale i dokumentacyjnej.
W uroczym Kazimierzu Dolnym, w czasie ostatnich wakacyj, spotkałem trzydziestoletniego szewca, żyda, który szył świetnie dziecięce buciki i – ku zdumieniu – pracował jednocześnie w zakresie plastyki…
Moim placem zabaw było nietypowe miejsce – Góra Trzech Krzyży.
Jako dzieci bawiliśmy się dosłownie wszędzie, wszędzie się wlazło. Ile razy ja za to dostałem… W wojnę się bawiliśmy tu gdzie teraz Batory. Tam z tyłu, od podwórka, były takie rudery. Potem, jak rozwalili te komórki, wchodziło się tamtędy w podziemia. I z chłopakami w tych podziemiach…
„Po nad płowym nurtem Wisły, wśród jarów, wieńczących wzgórza, wznosi się miasteczko Kazimierz. W pobliżu, na piaszczystem wybrzeżu, bieleją rozwaliny starych śpichrzów, które jeszcze dobry król chłopków Kazimierz Wielki wzniósł, wraz z bogatymi kupcami miasta, które też stało się najważniejszym portem nad Wisłą.”
„Przez miasto jako też po za nie tłumy ludu odprowadzały J. E. ks. Biskupa, który w obec nadzwyczajnego natłoku był zmuszony wysiąść z powozu, a idąc piechotą, ze wzruszeniem udzielał zgromadzonym swego błogosławieństwa. Dzieci i kobiety cisnęły się do rąk Pasterza i całowały szaty jego.”
„Figura ta, odkryta przeze mnie niegdyś na strychu kościoła farnego, od szeregu lat używana jest, jak dawniej, do noszenia przy procesji.”
To zdjęcie musi być z czasów wojny, może zaraz po wojnie, bo nad drzwiami wisi jeszcze szyld – a za okupacji babcia Gałuszewska miała tu w domu sklep i coś w rodzaju wyszynku.
Pani Gałuszewska miała koło studni skup butelek, bliziutko od małego rynku.
Punkt skupu ziół na Małym Rynku? Pamiętam doskonale. Zanosiliśmy zioła do jatek, przyjmowała je Pani Ostrowska…
Znana legenda o miłości króla Kazimierza Wielkiego do Esterki wciąż nie przechodzi do lamusa. Opowiedział ją na nowo amerykański kompozytor, William Goldstein, nadając jej formę, jakiej dotąd nie było.
Na południowo zachodniej stronie Kazimierza wznosi się szereg wysokich wzgórzy, z których jedno zwane Plebanią Górą skłania się ku miastu dosyć łagodnie. Na tej górze, na której dziś znajduje się babiniec i cmentarzyk kościoła po-reformackiego, jeszcze w początku XVII wieku wznosiła się wysoka wieża straży miejskiej.
26 lipca 2025 r. w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, podczas spotkania z Jerzym Żurawskim, została zaprezentowana ostatnia część jego wspomnień „Moje Życie cz. III”. Głównym tematem rozmów był Kazimierz Dolny jak również jego znani mieszkańcy.
Przez ciąg tak długi swego życia niejednej rzeczy ten starzec był świadkiem, a w letnie noce szmerem swych liści może niejedną opowieść nam szepce.
Czy budować zaporę w Kazimierzu Dolnym? Odpowiedź na to pytanie dać muszą nie tylko hydrotechnicy i ekonomiści, lecz również ci wszyscy, którzy ukochali piękno ojczystej ziemi.
Za króla Kazimierza Wielkiego żył w Poznaniu wojewoda Maćko Borkowic, pan możny i władzę ogromną w Wielkiej Polsce mający, a pyszny jako sam szatan…
Nie uszczęśliwiało Polaków szczęście króla, nie cieszył ich ten romans. Plotkom nie było końca, szalały intrygi, zewsząd szumiały podszepty. Był Kazimierz Wielki kobieciarzem, to prawda, ale romanse, choćby i grzeszne, wybaczano. Lecz nie Esterkę.
„Jeden z 36” – polski film fabularny z 1925 roku w języku jidysz, reż. Jakub Szaro. Część zdjęć nakręcono w Kazimierzu Dolnym i jest to pierwszy film jidyszowy, w którym Kazimierz się pojawił.
W 1937 roku Joseph Green kupił od dziennikarza Gershona Einbindera pomysł na scenariusz filmu pt. „Błazen purymowy”, „po czym samodzielnie opracował scenariusz. O ile w Judelu… ważną rolę odgrywały folklor i piosenka żydowska, o tyle Błazen… nawiązywał do teatru żydowskiego, który wyrósł z przedstawień purymowych.
Joseph Green, właśc. Josef/Josif Chaim Grinberg/Grünberg, to urodzony w Łodzi czołowy twórca i producent przedwojennych filmów jidyszowych. W dwóch z nich – „Judel gra na skrzypcach” i „Błazen purymowy” – pojawia się Kazimierz Dolny, będący tłem dla fabularnych perypetii.
Bardzo utalentowanego malarza straciła sztuka polska. Umarł Jan Wydra. Młody, w chwili śmierci, zaledwie trzydzieści pięć lat liczący artysta należał do stowarzyszenia malarzy pod nazwą Bractwo św. Łukasza.
Dramat Józefa Czechowicza Obraz został opublikowany w 1937 r. wraz z dwiema innymi jednoaktówkami tego twórcy – Czasem Jutrzennym oraz Jasnymi mieczami. Premiera słuchowiska na jego podstawie w reżyserii Antoniego Bohdziewicza odbyła się w Polskim Radiu 24 marca 1938 r. Zapowiadane przez „Ateneum” na maj 1938 r. wydanie zebranych utworów dramatycznych Czechowicza nie doszło niestety do skutku…
Uliczki ciasne i tonące w błocie,
Niskie chałupki; sprzęty: stół i łóżko;
Szyby wybite, zapchane poduszką,
Kominy krzywe, jak pazury kocie.
na wieży furgotał blaszany kogucik
na drugiej zegar nucił
mur fal i chmur popękał
w złote okienka
gwiazdy lampy
„Rzeczka, mostek dwa trzy wozy,
Prom o kilka sterczy staj,
Żydki ciągną za powrozy,
Kmiotek w ślad im wola: daj!
Tuż przy rzeczce miasto leży,
Pod miasteczkiem droga mknie,
Krzyż, przy Męce kwiatek świeży,
Wokół pola, łąki pstre. […]”
„Gór pasma u nas są gośćmi rzadkiemi
Dziecięciem dolin jest nasz polski żyd…
Więc do Kaźmierza tęsknię, do tej ziemi.
Gdzie bodaj wzgórki słodzą ludzki byt…”
W szkole było harcerstwo, to znaczy starsze dzieci – harcerstwo, młodsze – zuchy. Chłopcy mieli swoje drużyny i swoje zbiórki, dziewczynki osobno. W podstawówce było ZHP, a w szkole średniej Socjalistyczny Związek Harcerstwa Polskiego…
Jest rok 1772. Władze miejskie podpisują kontrakt, na mocy którego ratusz, mieszczący się na Rynku u wlotu ulicy Lubelskiej, przestaje pełnić dotychczasową funkcję i przechodzi w ręce żydowskich małżonków Dawidowiczów. A wszystko w aurze skandalu…
Mając lat szesnaście, ten syn ubogiego cukiernika zaczął praktykować w oddziale litograficznym Warszawskiej Fabryki Blachy Białej i Wyrobów Blaszanych.
Klimuś. Klemens Hemperek, w AK pseudonim „Sztylet”.